Moja babcia była JEDYNA z wielu powodów. Kiedy się urodziłam nie chciała nazywać
się babcią tylko Babiśką. Nikt już potem nie mówił o niej i do niej inaczej –
została Babiśką. Moje imię – Beata – też zmieniła, na Aka. Nikt z rodziny nie
mówi do mnie inaczej niż Akusiu. Była moją jedyną babcią, jaką znałam, bo ta
druga babcia zginęła w Powstaniu Warszawskim. Babiśka była dla mnie niezmiernie
ważna i wywarła ogromny wpływ na mnie i moje życie. Mówiła, że musi zastąpić mi
ojca i tak chyba było. Miałam Mamę i Babiśkę.
Bardzo mi jej brakuje. Często o niej myślę.
Nazywała się Joanna z Góreckich Rychłowska. Urodziła się w kwietniu 1918 roku w
małej podwarszawskiej miejscowości. Była córką Marianny z Wysiadeckich i
Stanisława Góreckiego. Jej matka zajmowała się domem a ojciec był cieślą.
Ojciec miał ciężką rękę nie tylko do ciosania drewna.
Bardzo mi jej brakuje. Często o niej myślę.
![]() |
| Mama mojej babci, czyli PRAbabcia Marianna z Wysiadeckich Górecka (siedząca) będzie mamą mojej Babiśki. |
![]() |
| Joanna Górecka (moja Babiśka) - I Komunia Św. 1928r. Skolimów |
Babiśka miała dwoje młodszego
rodzeństwa – brata Piotra i siostrę Teodozję, czyli Tonię. Mieli dom i kawałek
ziemi w Chylicach-Skolimowie (okolice Konstancina). Ciężko im się żyło w przedwojennej
Polsce. Babiśka, choć była bardzo zdolną dziewczynką ukończyła jedynie szkołę
powszechną. Opowiadała mi jak zamiast jeść jajka wymieniała je w sklepie na
zeszyty. Próbowała pisać wiersze. Była uzdolniona plastycznie i miała bardzo
zręczne ręce.
![]() |
| Szkoła Powszechna rok 1931 - Skolimów. II rząd od dołu, Babiśka druga z prawej z zamalowanymi nogami (wstydziła się chudych nóg ;) |
![]() |
| Babiśka, Joanna Górecka, pierwsza z lewej. Pracownia Krawiecka Pani Kanclerskiej - 1935 r.Maszyna do szycia tylko jedna i przy niej pewnie siedzi Pani Kanclerska. |
Po ukończeniu szkoły rozpoczęła naukę zawodu w Pracowni Krawieckiej
Pani Kanclerskiej i zastała krawcową. Odtąd jej pomysłowa głowa i zdolne ręce
zrobiły mnóstwo pięknych rzeczy i sprawiały radość wielu ludziom, wraz ze mną
oczywiście.
![]() |
| Babiśka (z lewej) z koleżanką, ok. 1936r? |
![]() |
| Pierwszy ślub Babiśki. |
Pierwszy raz wyszła za mąż młodo i nieszczęśliwie. Po tym małżeństwie pozostały porozcinane zdjęcia. I moja mama, urodzona w październiku 1939 roku, już po wybuchu II wojny światowej.
![]() |
| Babiśka w sukience, Gdynia 1946r. Zawsze była nieco zwariowana i dlatego pozowała siedząc na brzegu balkonu nad "przepaścią". |
Jednak odnaleźli się po wojnie i pobrali. Znowu
zamieszkali w Warszawie. W swoim życiorysie
spisanym w 1948r. dziadek napisał: „żonaty, jedno dziecko lat 9”.
Między dziadkiem i Babiśką była bardzo duża różnica wieku. Dziadek Jan Rychłowski stał się pierwszym troskliwym, kochającym i dobrym mężem dla mojej babci i prawdziwym ojcem dla mojej mamy Jolanty odtąd z domu Rychłowskiej. W powojennej rzeczywistości ciężko im się żyło. Jednak starali się jakoś sobie radzić. Zamieniali mieszkania, tak aby w końcu powrócić w bliskie sercu okolice Łazienek Królewskich. Babiśka opowiadała mi, jak kiedyś w czasie okupacji była z dziadkiem w tym parku i tak się zagadali, że nastała noc. Bramę do parku zamknięto na łańcuch i kłódkę, ale dziadek z żołnierską krzepą łańcuch gołymi rekami rozerwał i się uwolnili.
Między dziadkiem i Babiśką była bardzo duża różnica wieku. Dziadek Jan Rychłowski stał się pierwszym troskliwym, kochającym i dobrym mężem dla mojej babci i prawdziwym ojcem dla mojej mamy Jolanty odtąd z domu Rychłowskiej. W powojennej rzeczywistości ciężko im się żyło. Jednak starali się jakoś sobie radzić. Zamieniali mieszkania, tak aby w końcu powrócić w bliskie sercu okolice Łazienek Królewskich. Babiśka opowiadała mi, jak kiedyś w czasie okupacji była z dziadkiem w tym parku i tak się zagadali, że nastała noc. Bramę do parku zamknięto na łańcuch i kłódkę, ale dziadek z żołnierską krzepą łańcuch gołymi rekami rozerwał i się uwolnili.
![]() |
| Brat Babiśki Piotr Górecki został powołany do wojska w 1946r. Babiśka z lewej, a w tle na ogonie samolotu biało czerwona szachownica. |
![]() |
| Od prawej dziadek Jan Rychłowski, kuca Babiśka, w środku moja mama z kotkiem. |
![]() |
| Babiśka w środku z moją małą mamą mają sukienki z tego samego materiału. Dziadek Rychłowski z tyłu, z prawej brat babci Piotr Górecki z żoną. |
![]() |
| Moja mama z rodzicami: Joanną i Janem Rychłowskimi w Ogrodzie Saskim, Warszawa, ok. r. 1957. |
Po wojnie dziadek pracował w firmie Naftoprojkt, a potem był na emeryturze.
Babiśka całe życie zarabiała jako prywatna krawcowa i miała swoje stałe klientki.
Zdrowie dziadka mocno zszargane w obozach, coraz bardziej szwankowało. Babiśka
została wdową w 1967 roku mając 49 lat. Nie wyszła już ponownie za mąż.
Moją ukochaną Babiśkę pożegnałam na zawsze w marcu 1986 roku. Ja miałam wtedy 25 lat.
Babiśka bardzo mnie kochała. Mam z nią
związanych dużo bardzo dobrych wspomnień. W jej mieszkaniu na Mokotowie czułam
się tak jak u siebie. Kiedy byłam mała bawiła się ze mną, chodziła na spacery,
na lody do „Zielonej Budki”. I złapała dla mnie polną myszkę, ale ją wypuściłyśmy,
bo miała straszne pchły. Spełniała moje odzieżowe marzenia. Tak naprawdę to ona
mnie ubierała. Uszyła mi wymarzone spodnie „dzwony” i pierwszą mini spódniczkę.
A nawet przerobiła dla mnie dziadkowy, biały, „furmański” kożuch. Stworzyła
wszystkie moje balowe stroje i uplotła mi cudny wianek ze stokrotek do I
Komunii Świętej. Czasem, kiedy u niej nocowałam, gdy rano się budziłam na
szafie wisiała wymarzona sukienka, albo obok łóżka stały haftowane, piękne,
wełniane kapciochy.
![]() |
| Ja z Babiśką i z mamą,i z dziadkiem i z tatą. Ok. r. 1964. |
Babiśka podarowała mi w genach manualne zdolności
i pokazała jak z nich korzystać. Nauczyła wszelakich ręcznych robótek – na drutach,
na szydełku i haftowania. Wprowadziła w tajniki szycia na maszynie. Wspierała, kiedy
coś mi się nie udawało, pomagała poprawić. Chwaliła, chwaliła i zachwycała się
mną i tym, co udało mi się zrobić. Przechowywała moje laurki, pierwsze
wierszyki i ...mój ząb mleczny.
Była zaufanym powiernikiem moich sekretów, mądrym doradcą, cierpliwym
słuchaczem i wyrozumiałą babcią. Rozmawiałam z nią o wszystkim, o radościach,
kłopotach, o szkole, koleżankach, o miłości i o seksie.
Babiśka nauczyła mnie patriotyzmu, opowiadała o wojnie, o konspiracji, o
obozowych przeżyciach dziadka i o tym jak wysadzała tory kolejowe pod
Tarnopolem. O haftowaniu orzełków na partyzanckich czapkach, robieniu chodaków
i gotowaniu grochówki dla oddziału 50 żołnierzy. I też o tym, że kiedy umarł
Marszałek Piłsudski za jego trumną ciągniętą na lawecie szły nieprzebrane tłumy
ludzi i ona też szła kawałek, bo była jeszcze bardzo młoda. Pokazywała mi różne
pamiątki, stare zdjęcia.
Śpiewała mi przedwojenne szlagiery Ordonki „Na pierwszy znak, gdy serce drgnie...”.
„Piosenkę o mojej Warszawie” Mieczysława Fogga i piosenki powstańcze. Czytała mi
też książki, wiersze Konopnickiej, prozę Marii Dąbrowskiej. Opowiadała mi
bajki, które sama wymyślała, a których bohaterką była dziewczynka bardzo do
mnie podobna. Babiśka bardzo kochała też mojego ojca, a swojego zięcia, który
była dla niej jak kolejne dziecko. Nigdy nie pogodziła się z tym, że zginął tak
młodo.
![]() |
| Babiśka w mokotowskim mieszkaniu, ok. 1983r. |
Pod koniec życia, gdy była już bardzo schorowana coraz częściej brakowało jej
cierpliwości. Dziś wiem, że musiała czuć się samotna mieszkając sama. Ja młoda
i zakochana, pochłonięta swoim życiem, studiami, nie znajdowałam dla niej
wystarczająco dużo czasu. Wciąż się gdzieś spieszyłam. Nie wypytałam o tyle ważnych
rzeczy, o które powinnam zapytać i jeszcze dodatkowo spisać, żeby nie umknęło z
pamięci. Że też człowiek mając 20 lat nie wie jeszcze, że
kiedy będzie miał 50 gorzko pożałuje braku czasu i ochoty na zgłębianie
zwykłych wydawałoby się rodzinnych dziejów.
Nie powiedziałam jej też jak bardzo była dla mnie ważna. Nie podziękowałam za to, że sama żyjąc bardzo skromnie, zapewniła mi dach nad głową. Nie zapewniłam jej o tym, że bardzo ją kocham.
Ostatni miesiąc życia spędziła w szpitalu po udarze mózgu. Była zirytowana swoim stanem, tym, że nie może się porozumiewać. Przychodziłam do niej co drugi dzień, na zmianę z mamą. Dzień, w którym odeszła był dniem dyżuru mojej mamy. W pamięci mam obraz naszego ostatniego pożegnania. Babiśka uśmiechnęła się do mnie ostatni raz, a ja ostatni raz ją pocałowałam...Jedyną taką moją Babiśkę.
Nie powiedziałam jej też jak bardzo była dla mnie ważna. Nie podziękowałam za to, że sama żyjąc bardzo skromnie, zapewniła mi dach nad głową. Nie zapewniłam jej o tym, że bardzo ją kocham.
Ostatni miesiąc życia spędziła w szpitalu po udarze mózgu. Była zirytowana swoim stanem, tym, że nie może się porozumiewać. Przychodziłam do niej co drugi dzień, na zmianę z mamą. Dzień, w którym odeszła był dniem dyżuru mojej mamy. W pamięci mam obraz naszego ostatniego pożegnania. Babiśka uśmiechnęła się do mnie ostatni raz, a ja ostatni raz ją pocałowałam...Jedyną taką moją Babiśkę.
![]() |
| Babiśka jakiś 1945r., po wyzwoleniu. |
![]() |
| Jedyna taka babcia - Babiśka |
1.Tylko Mama, Korzenie cz.3
2.Pożegnanie z ojcem, Korzenie cz.2
3. Wystarczająco ważne korzenie, cz.1
4. Ja




.jpg)













.jpg)
.jpg)
