wtorek, 25 marca 2014

Talenty dla chwalipięty



Wierzę w to szczerze, że każdy z nas ma różne talenty. Czasem ktoś ma talent słuchania innych, ktoś inny snucia wciągających opowieści, a jeszcze ktoś robienia smakowitych pierogów. Może to być również szersza kategoria: talent do sprzątania, malowania, gotowania lub pisania. Niektórzy mają talent do prawienia komplementów, a inni do robienia z tych komplementów najlepszego użytku.

Ja też mam różne talenty. Niektóre sama dostrzegłam i rozwijałam, jeśli potrafiłam, inne uświadamiają mi inni. Talenty, których istnienie uznaję, na swój sposób stają się oczywiste. Te, których sama nie dostrzegam leżą sobie w przechowalni. Czekają na odkrycie i na moją akceptację.

Talent, jako rzecz wrodzona, nie może być przez nas nabyty. Tym różni się od rzeczy, które można kupić. Może być za to znaleziony, albo odkryty.   Może więc być ukryty i może się ujawnić w szczególnie sprzyjających okolicznościach. Ukryty talent nie tak łatwo jest dostrzec, zdarza się, że nazwie to talentem dopiero zewnętrzny obserwator.  Może nawet tak jest z uzdolnieniami, że częściej to ktoś je w nas odkrywa, niż my sami doceniamy.
Mam przekonanie, że kiedy jesteśmy mali czasem przydarzają się nam sytuacje, w których z powodu talentu bywamy … zawstydzani. Pamiętam taką uwagę w dzienniczku wpisaną mi przez wychowawczynię w pierwszej klasie: „Beatka nieproszona wychodzi na środek klasy i recytuje wierszyki.” No i co? Oczywiście przestałam deklamować nie proszona, a może nawet i proszona.  No i nie zostałam aktorką, a może przez to polska kinematografia straciła okazję do zdobycia Oskara? 
Inne moje talenty mogły się jednak rozwijać. Rozkwitły jak wiosenne kwiaty, podlewane zachętami, pochwałami, zachwytami moich najbliższych. Cóż, nie da się ukryć, że ja po prostu mam talent :) Mam talent w rękach, w sercu i w głowie. Nie mam talentu w nogach, ale za to ma go Justyna K. Nie mogę przecież mieć go wszędzie. Bardzo ważnym moim doświadczeniem był dzień, kiedy moja ukochana babcia, zwana przez wszystkich „Babiśką” zaprowadziła mnie do sąsiadki, niejakiej Pani D. Poszłyśmy do niej, aby pokazać  jaką to spódniczkę wydziergałam na szydełku – białą z granatowym rąbkiem, ażurową i rozkloszowaną. Byłam wtedy w czwartej klasie podstawówki i naprawdę pękałam z dumy. Kręciłam się w kółko, aby zademonstrować jak pięknie moja spódniczka wiruje. Kręciłam się tak szybko, że aż zakręciło mi się w głowie.  Obie Panie wychwalały mnie pod niebiosa, jaka to ja zdolna, mądra, zręczna, sprytna i zaradna. Dla ścisłości historycznej dodam, że pierwszą, może trochę mniej udaną spódniczkę, udało mi się wyszydełkować, kiedy byłam w pierwszej klasie.

Każdy nasz talent może stać się ogromnym pokładem tego, co daje nam siłę i radość. To prawdziwa okazja do „zdrowego” chwalenia się swoimi możliwościami i do wzbogacania świata o dary naszych talentów. Mogą nas również nauczyć  przyjmowania komplementów, ale też słów krytyki, bo nasze dzieła nie zawsze zasługują na wyróżnienie, a czasem nawet są nieudane. Bilans „zysków i strat” zawsze jednak przeważa na stronę tych pierwszych. Nawet, jeśli coś się nie powiedzie daje nam szansę uczestnictwa w procesie tworzenie. Mówią „gorzki smak porażki”.  Może i gorzki, ale to przecież również smak – jeden ze smaków życia z wielką odwagą…

7 komentarzy:

  1. oglądam to, co robisz i napatrzec się nie mogę! poprosze więcej dzieł! więcej fot! działają inspirująco na mnie. I tylko z bólem myślę, że szydełko i mój prawy nadgarstek się niestety nie lubią. Druty tak, to moje rączki lubią, ale szydełko to nie-e. A szkoda. A marzy mi się szare, filcowe wdzianko ozdobione takim błękitem jak u ciebie. Albo kolorami jesieni. Bo wciąż nie moge się zdecydować czy wolę niebieski czy może wariacje na temat brązu i zieleni

    OdpowiedzUsuń
  2. PS. to byłam ja - Kasia z krainatrolli.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć Kasiu :) Ja też widziałam u Ciebie Twoje ręko-wyroby i tę wizytę na takich fajnych targach rękodzieła wspominam. Wiesz szydełko ma swoje zalety - szybciej i prościej, ale skoro ręka odmawia współpracy zostają druty. Ja oczywiście na wszystkim wytwarzam :0 choć na drutach ostatnio mniej. Niestety zdjęcia moich wy-tworów mam niezbyt udane, więc i mało umieszczam, ale skoro prosisz - to nie długo coś wstawię . W zupełnie zaskakującym kolorze.
    P.S. Mam nadzieję, że z twoją stopą lepiej dzięki wkładce :) Pa, pa

    OdpowiedzUsuń
  4. A nigdy nie pomyślałam, że umiejętność słuchania (podobno mam) może być talentem. Brodzę błędnie i wydaje mi się, że nic w sobie nie mam, że jak coś jest, to mało przydatne, niepraktyczne.
    Dzięki za te słowa! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakże my świetnie umiemy siebie umniejszać. Chodziłam po Twoim blogu i jeszcze parę innych talentów by się znalazło fibulo :)))

      Usuń