środa, 1 sierpnia 2018

Pamięć o tamtym pierwszym dniu sierpnia





Niezależnie od tego gdzie jestem i jak bardzo pochłaniają mnie wir codzienności, każdego 1 sierpnia moje myśli są przy Tych, którzy byli w Warszawie wtedy w 1944 roku. Myśli biegną do Tych, którzy wtedy tu zginęli: moich Dziadków Hanny i Zygmunta Sokołowskich, do Włodka Karlińskiego i do bez mała dwóch setek tysięcy innych ludzi dzielących ten okrutny los z moimi krewnymi. Myślę też o Tych, którym udało się przeżyć to piekło. Piekło Powstania Warszawskiego zgotowane warszawiakom przez Niemców zasługuje na wieczną pamięć i powinno być przestrogą, o której nie wolno zapomnieć.

Znów słuchałam wspomnień Tych, którzy wtedy walczyli, będąc nieomal dziećmi, i znów mówili o tym przemożnym, dominującym wówczas uczuciu, czy pragnieniu, wręcz przymusie jawnego, zbiorowego, zbrojnego przeciwstawienia się niemieckim najeźdźcom. Tak mnie wychowano, że i ja to doskonale rozumiem. Pamiętam, rozumiem, podziwiam i nie oceniam.


Żoliborz - pod pomnikiem Zgrupowania Żywiciel




Moi Dziadkowie Hanna i Zygmunt Sokołowscy
- oboje zginęli w Powstaniu Warszawskim, osierocili troje dzieci.


Moja Babcia Hanna Sokołowska -
sanitariuszka  Zgrupowania Chrobry II
pseudonim "Isia"

4 komentarze:

  1. Jesteś do niej podobna, duchowo :)
    Jakby teraz nie oceniać racjonalności Powstania, ono musiało wybuchnąć. Po latach tłamszenia ludzie potrzebowali tego oddechu, zachłyśnięcia się wolnością, choćby przez chwilę i za najwyższą cenę. To pokazuje czym dla człowieka jest wolność i ile jest gotów za nią płacić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Psie w Swetrze, święta racja. Brak wolności odziera z godności, z szacunku dla samego siebie, z poczucia własnej wartości. Wszystko to powoduje, że w szczególnych okolicznościach człowiek jest gotów poświęcić fundamentalną potrzebę własnego bezpieczeństwa. Tym bardziej, że i tak w każdej chwili groziła im śmierć.

      Usuń
  2. A co tu można oceniać nie będąc w podobnej sytuacji, na chłodno, po latach, mieszkając w nowoczesnej Warszawie. Tamten czas i tamto miejsce było wyznacznikiem działania.
    :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda Fibula. A jednak tyle osób kusi się na oceny, a nawet na wyroki skazujące :( Tez chyba jest tak, że łatwiej nam oceniać naszych bliskich, niż obce osoby. Może czujemy się bardziej uprawnieni? Tamci ludzie, tamci warszawiacy to zupełnie inna kategoria i dziś nie sposób wchodzić w ich buty. Trzeba tylko pamiętać i znaleźć dla nich miejsce w sercu :*

      Usuń

Z powodu nieproszonych gości włączyłam moderowanie. Przepraszam, że komentarz będzie trochę czekał na publikację. I miłego dnia Ci życzę :)