sobota, 10 stycznia 2015

Tajemnica mojej Królowej

... czyli przebieranki nie tylko karnawałowe







Alis sprowokowałaś mnie :) 
Chciałaś obejrzeć stroje karnawałowe, a ja dołożę do nich jeszcze tajemnicę mojej Królowej :) Zatem odsłońmy rąbek ... balowej sukienki i nie tylko.













Działo się to dawno temu na odległej planecie...
W tamtych czasach, w starym ciasnym zamku młoda Królowa miała nadzieję, że kiedyś będzie miała Królewnę, ale urodził się Królewicz. Jak bańka mydlana prysły marzenia o szyciu sukieneczek z falbankami, z kolorowymi lamówkami, z kokardkami i aplikacjami. I kapelusików z otokiem z kwiatów. I zwiewnych balowych kreacji.

Na szczęście mały Królewicz czasem chciał się przebierać, zwłaszcza w karnawale. W ruch szła maszyna do szycia, ale przede wszystkim pomysłowa głowa Królowej. Nie zdejmowała korony, bo i tak by jej z głowy nie spadła. Lubiła czary - zrobić coś z niczego.
Zamiast kupować pasmanterię z cekinami wycinała paski z materiału z ponaklejanymi błyskotkami. Hełm rycerza wycięła z tektury i okleiła złota folią, podobnie jak miecz z patyka. Pióropusz na hełmie to okręcone łańcuchem na choinkę druty. Herbową tarczę na zbroi rycerza wyszyła białymi i czerwonymi cekinami – kółeczko po kółeczku. Do tego jeszcze złoty wyszywany pas z uchwytem na miecz. I Królewicz stał się najszczęśliwszym na świcie rycerzem.


Królewicz w odświętnej zbroi

Tu w zbroi codziennego użytku

 Młoda wówczas Królowa miała wciąż swoją dziecinną tajemnicę. To taka mała, niewinna słabostka, ale czy przystoi Królowej?  Monarchini  lubiła stroić się na błyszcząco. Nade wszystko jednak uwielbiała gdy wirująca w tańcu sukienka unosiła się i falowała, płynęła w powietrzu wokół niej. Kątem oka patrzyła na rąbek tkaniny, poza którym cały świat tracił ostrość i zamieniał się w barwne migające kręgi kolorowych plam. Kręciła się i kręciła, aż po zawrót głowy.

Co innego Król.
Król na przebieranie dał się namówić tylko raz. Królowa była wtedy przemieniona w Wiosnę, a Król przebrany za męską pszczołę, czyli za ... trutnia :)


Królowa Wiosna. Dlaczego Królewicz chciał być
chińskim wieśniakiem nie pamiętam.

Królowa najbardziej lubiła czarne balowe sukienki i koniecznie żeby się błyszczało i się kręciło, bo wciąż – jak już się rzekło,  lubiła wirować. Ornamenty wyszywała sama złotą nitką i cekinami. A ileż to razy do krwi pokłuła swoje królewskie paluszki. Kręciła też główką, i kombinowała, bo w królewskim skarbcu nie było zbyt dużo złota.   Zamiast tiulu, użyła czarnej firanki. Nie miała też czarnej podszewki – tylko granatową. Trudno się mówi i bawi się dalej :) Góra przerobiona z jakiegoś starego aksamitnego żakietu – oczywiście tyłem do przodu uszyła. A z rękawów dało się jeszcze wykroić długaśne rękawiczki bez palców.





Żeby się błyszczało i żeby się kręciło. I żeby coś we włosach było :)



Dla Królewicza inspiracją były bajki. Był więc też czas Asterixa, starożytnych Gallów i Rzymian.



Czasem bywało, że Królewicz marzył o podróży na wielbłądzie przez pustynię.





To była władczyni uczynna i pomocna. Ciągle pamiętała, co mówiła babcia, o tym że korona jej z głowy nie spadnie. Razu pewnego uszyła stroje z epoki stanisławowskiej dla pocztu sztandarowego w swojej szkole. Stroju dla chłopca nie sfotografowano, a szkoda.
Królowa nieuczesana i bez makijażu
przyłapana na przymiarce przez
nieodłącznych paparazzich


Mijały lata, Królewicz rósł i rósł, a Królowa i Król starzeli się oboje. Nastoletni Królewicz lubił przebywać w zaprzyjaźnionej Krainie Gotyku i słuchać gotyckiej muzyki. Królowa szyła wtedy Królewiątku stroje gotyckie :)


Płaszcz i spodnie ze skóry oszczędna Królowa nabyła w SH
a resztę uszyła sama samiusieńka.












Szkoda, że te malownicze czasy minęły...
wraz z długimi włosami Królewicza :)


Czas leciał nieubłaganie, a Królowa ciągle lubiła się przebierać na królewskie domowe bale. Gdy nadszedł czas 50-tych Jubileuszowych Urodzin Królowej, sama urządziła sobie Wielkie Karnawałowe Przebieranie. Tamtej zimy może cztery lata temu, a może sto, Królowa bawiła się i bawiła, tańczyła i śpiewała, wirowała i dzwoniła, przebierała się i stroiła, a Król i Królewicz robili jej zdjęcia.



Królowa jako wschodnia tancerka






Królowa Zimowa







Tajemnicza Królowa z Łasiczką








Ach, ta Różowa Królowa








Królowa Fuksjowa








A może Amarantowa?







Królowa czarno-biała dostojna...







I biało czarna spokojna.








Królowa Wesoła z Królewską Pieską







Królowa Wieczorowa







I Królowa Zdrowa - z dodatkiem zieleniny :)


Królowej nie wystarczają same przebieranki. Królowa potrzebuje muzyki, tańca i śpiewu. Dlatego Król i Królowa czasami zabierają się na koncert. Z okazji Jubileuszowych Urodzin Królowej do Warszawy zjechały jej trzy ulubione zespoły, żeby wspólnie zagrać dla niej. Ona przecież tak lubi Smokie, Sweet i Slade. Dali taki czaderski koncert po raz pierwszy w Polsce, a Królowa zapełniła gośćmi cały Torwar. Królewska Para w pierwszym rzędzie w loży honorowej tańczyła, śpiewała i klaskała w dłonie i cieszyła się z tej fantastycznej  zabawy.

Królowa miała wirującą spódnicę i cekinowy gorsecik, który uszyła z szalika. Ach ta błyszcząca Królowa. A siwy, stary Król nie chciał się przebrać, ech ten Król. 




We Love Rock - 2011



A teraz coś specjalnie dla Alis :) Tam w pierwszym rzędzie widać klaszczące ręce Króla. A Królowa też tam była, tylko malutka taka i jej rąk nie widać.



.For You, Alis


A to nagranie, gdzie widać w pierwszym rzędzie Króla białą głowę i ciągle podskakującego i klaszczącego głośno. Obok Króla tańczy rozbawiona Królowa w błyszczącym topie i widać jej białe królewskie ręce tańczące również :) Operator kamery specjalnie filmuje Królewską Parę.


 .Dla Królowej i Króla

Kochani Poddani i Mili Goście, udanych zabaw karnawałowych, przebierajcie się, tańczcie i śmiejcie jak najwięcej – życzy Królowa Kaczka 

P.S.

Zwróćcie uwagę na pieska - angielska Królowa chyba papuguje po mojej Królowej

Zapraszam do lektury :)
.Odnajduję siebie

49 komentarzy:

  1. zdecydowanie łasiczka rządzi
    należysz do kobiet, które pięknieją z wiekiem, to wielkie szczęście

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łasiczka rządzi naszymi sercami. To takie polskie wiejskie Welsh Corgi ze schroniska :)

      Dzięki Klarko :)

      Usuń
    2. muszę dopisać bo mnie martwi, czy Ci nie sprawiłam przykrości. Chodzi o to, że niektóre urodziwe kobiety z wiekiem tracą urodę, po prostu brzydną a inne rozkwitają i są jeszcze piękniejsze, nie wiem, skąd się to bierze.

      Usuń
    3. Klarko, oczywiście że nie sprawiłaś mi przykrości i tak właśnie odczytałam Twój komentarz. A z urodą Królowej to akurat różnie bywa :)
      Dużo zależy też od momentu w życiu (poziomu szczęśliwości) i od fotografa. Przy obcych fotografujących jakoś takie spięcie widać.

      P.S.
      Dziś też Cię kocham :)))

      Usuń
  2. Kaczko BB , Królowo, napiszę coś więcej jak ochłonę, brak mi słów. Dziękuję musi na razie wystarczyć..........

    :)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alis Słodka, szkoda że nie widzisz, jak się uśmiecham do Ciebie :)))
      Buziaki :-D

      Usuń
    2. od razu napiszę:
      komentarzy będzie kilka, bo po I :muszę tu jeszcze zajrzeć, a po II mam utrudniony dostęp do komputera z powodu tabunu ludzi w domu. I co chwilę ktoś mi tu zagląda i odwołuje

      Niesamowicie energetyczny i pozytywny post. Taka radość bije z niego. Cieszę się, że moja prośba wywołała taka lawinę dobrych emocji. Nawet komentarze to potwierdzają. Tyle radości i uśmiechu w taki ponury styczniowy dzień to najlepszy pozytyw jaki mógł się trafić.....

      Usuń
    3. Alis do tego o czym piszesz - a to prawda szczera - dorzucić muszę jeszcze mnóstwo radości, które przyniosło mi pisanie tego postu. Najpierw szperanie w pudle ze zdjęciami, potem szperanie w komputurze, w końcu wybór tych kilkunastu z kilkudziesięciu zdjęć do zamieszczenia. Powróciły wspomnienia okoliczności, w których powstawały. Gotycki Królewicz w tym stroju uczestniczył w chrzcie i chrzcinach mojej bratanicy. To było wyzwanie w kwestii tradycji i tolerancji zarazem.
      A Jubileusz Królowej - oooo to było i się działo :)))
      Fajnie jest wrócić do takich wspomnień, więc serdeczne dzięki za impuls :)))

      Usuń
    4. to można wyczytać i podejrzeć ze zdjęć, że miałaś, nie tylko pomysł ale i frajdę. Taka zabawa na styczniowy dzien doskonale poprawia samopoczucie. ( nawet czytającym- za co dziękuję) stroje Królowej prześliczne=> podziwem (przeglądam- wracam- jeszcze przeglądam)

      Stroje Młodego zachwycają, dlaczego tych zdolności nie mają wszyscy???


      straszne wietrzysko, co chwile prąd zabiera :(

      Usuń
    5. pomysł z sesją na 50 zaskoczył mnie zupełnie. Nigdy bym na to nie wpadła. A Szwagierka w tym roku miała. gdybyśmy Dziewczynie sesję zrobiły... wow. Ale ZAPAMIĘTAM, dziękuję za pomysł.

      można podejrzeć ile radości masz w oczach. brawo.

      Usuń
    6. ciesze się, ze do mnie trafiłaś, powodzenia i zadowolenia z dalszych przygód życzę. I pamiętaj przy tym o nas blogujących w sieci... :)))))))))))

      Usuń
    7. Alis, bardzo się cieszę, że Ci się podoba... a zdolności jakoś tak Pan Bóg rozrzuca w różne strony, że jednemu trafi się to a drugiemu coś innego, ale KAŻDY ma jakieś zdolności :)

      U nas też potwornie wieje, tylko prą w ziemi schowany, więc jest.
      Nie dawajcie się wietrzysku, spokojnej nocy :)

      Usuń
    8. Alis, sesją na okrągłą rocznicę zaraziłam już kilka kobitek : ) Warto zrobić sobie frajdę i pamiątkę, do której z radością się wraca.

      Znowu tyle pozytywnej energii z blogoświata :)))

      Usuń
  3. Jestem oczarowana wpisem :) pięknie, bajecznie... Krolowo, pięknoto! Wspaniałe wspomnienia, wcielenie, dla mnie oczywiście różowe, fuksjowe i amarantowe... Beatko, dziękuję za te kilka chwil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małgosiu Droga, Uśmiecham się do Ciebie i do Twego komentarza... wzmacnia, dodaje blasku skapcaniałej momentami duszy.
      Bardzo Ci dziękuję za Twoją uwagę i uważność.
      A różowe dedykuję Tobie :)

      Uściśnień krocie załączam :)

      Usuń
  4. Ale pięknie!!!
    Podobają mi się wszystkie stroje Królewicza!!! Jaka kreatywna jesteś!!!
    No i urzekła mnie biała suknia Królowej :)
    Też kiedyś szyłam i kleciłam różne cudeńka, ale takich jak Ty nie.
    Szacun normalnie Królowo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Julio, szacun przyjęty z wdzięcznością :)
      czasem się zastanawiam jak to by było z moją kreatywnością, gdybym żyła w kraju gdzie wszystko byłoby dostępne i w zasięgu ręki. Teraz to nie problem wypożyczyć, czy nabyć strój karnawałowy - kiedyś trzeba było działać. Więc działałam :)
      Ciepłe uśmiechy ślę :)))

      Usuń
    2. a tu moja przygoda z przebierankami :)
      http://na-koncu-flesza.blogspot.com/2014/01/szlachecka-cytrynka.html

      Usuń
    3. Julio lecę oglądać :)
      Dzięki za ścieżkę, :D

      Usuń
    4. Byłam, obśmiałam się jak bura kotka :))) CUDOWNE i podziwiam odwagę, ja bym chyba została w palcie :(
      Tylko cytrynowej kreacji nie ma zdjęciu...

      Buziaki, B

      Usuń
    5. :)))) wiesz jakbym miała suknię w temacie tylko marnie wykonaną, to pewnie bym się wahała czy płaszcz zdjąć przy tym całym przepychu co za stołami siedział. Ale skoro tak totalnie byłam inna, pomyślałam a co mi tam i tak nikogo tu nie znam :)))
      Aparatu ze sobą nie miałam ale podejrzewam że gościłam na zdjęciach u niejednej osoby :D

      Usuń
    6. Julio, myślałam o odwadze w kontekście wszystkich spojrzeń i popularności jaką zyskałaś na tle tych szlachcianek.
      Ale Ty? Ty nie miałaś aparatu? A... Facet na pewno miał telefon :)))
      Żółte kabaretki i baletki :))) I mieć znowu 20 lat :)))
      Za mało, za mało Kochana wykorzystywałam możliwości, jakie daje 20 lat. Czemu ja taka poważna byłam? Teraz to jestem nie poważna :)))
      Mrugam do Ciebie, B

      Usuń
    7. Aaaaaa bo jeszcze wtedy nie dopadł mnie bakcyl fotografowania.
      W zasadzie można powiedzieć że robię zdjęcia od jakichś....hmmmm....może trzech lat? :))
      Puszczam i ja oko do Ciebie. A dwadzieścia lat można mieć przecież zawsze :)))

      Usuń
    8. Julio można mieć wciąż 20 lat :) Tylko ludzie jakoś tak dziwnie na mnie patrzą czasami :)))

      Kiedyś na studiach napadało mnie na uczesanie w dwa warkoczyki i aksamitne kokardki i nikt na mnie oka nie zawiesił :)
      Czasem tak i teraz tak się czeszę, ale tylko w czasie urlopu - i tak dziwnie na mnie patrzą :)))

      Usuń
    9. Ale oczywiście w sercu i w duszy można mieć 20 lat bezkarnie :))) I to jest cenniejsze niż warkoczyki - mysie ogonki.

      Usuń
    10. A to już ich problem, że się patrzą :)
      Warkoczyki są bardzo wdzięczne i urocze i nic im (tym co się gapią) do nich :)))

      Usuń
    11. Obiecuję sobie, że kiedy tylko przejdę na emeryturę :))) warkoczyki będą codziennie i różowy, a może i tęczowy :)))
      Kolorowe uśmiechy ślę , B

      Usuń
  5. Uśmiechnęłam się do Twoich wspomnień...tyle radości i pięknych kreacji...tyle pracy aby to zrobić z niczego...piękna jesteś Królowo...mianuję Cię Królową Dnia Codziennego...........mojego dnia również...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Muszko za tę zaszczytną nominację i jakże uroczy tytuł ... Królowa Dnia Codziennego - piękne :)))

      Usuń
  6. Przepiękne przebieranki, cudowna Wasza wyobraźnia i radość życia. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że są zdjęcia - można wspominać :)

      Usuń
  7. Piszę, nie przeczytawszy wcześniejszych komentarzy, więc ktoś wyżej już Ci to tu powiedział. Ale co tam! Jesteś bardzo piękną osobą, Beatko! Piękne stroje, ale między wierszami, i między fotkami też, wyraźnie widać to, że prawdziwie jesteś Królową. Może powinnam tu zażartować, może coś lekko napisać. Pozwolę sobie jednak na mały, taki tyci patosik:) - napiszę tak: piękny z Ciebie Człowiek. Fakt, że się tymi zdjęciami dzielisz, sposób, w jaki je komentujesz, aura plus cały kontekst Twojego bloga - to niezwykłe. Dziś zaparło mi dech w piersiach. I tak nie udało mi się napisać tego, co chciałam, bo nie potrafię dobrać słów. Ja! Gaduła, która zawsze i na każdy temat może gadać, gadać i gadać...
    Serdecznie Cię ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiolu Miła , jak tu odpowiedzieć na wcale nie mały patosik? :) Mnie się wydaje, że jestem zwyczajna taka. Nie mam doświadczenia w pisaniu, ani w prowadzeniu bloga, choć ciągle się uczę. Ten wpis to był taki spontaniczny odruch na prośbę Alis - chciała zobaczyć szyte przez mnie stroje karnawałowe. I tak jakoś poooszłooo...
      Jest też tak, że po tych kilku miesiącach wzajemnych odwiedzin na naszych blogach, poznawania się - w końcu każda z nas dzieli się trochę sobą :) czuję się już z Wami Blogerkami zżyta i stąd pewnie pojawiają się bardziej osobiste notki.

      Bardzo Ci dziękuję za te miłe, ba, niezwykle miłe słowa.
      Odwzajemniam uściski serdeczne, B

      Usuń
  8. No. Przejrzałam wyższe komenty. I tak. Miałam rację. Alis i Małgosia P. - dokładnie tak:) Też wprost tego nie napisały, ale widzę, że tak, że nie mam urojeń:), tylko rację: bo jesteś WIELKA:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak:))) Ja niewiele więcej.
      Ale świat zna i dwumetrowe karły, przecież wiesz.

      Usuń
  9. Jednak własnoręcznie wykonane kreacje są najlepsze, pamiętam do dziś, jak mojej przyjaciółce z lekka wydłużała się mina, kiedy spotykała na zabawie jedną, drugą czy trzecią osobę w podobnej sukience, bo co innego mogło być ze sklepu; ja z kolei obcinałam golfy elastyczne, naszywałam cekiny, farbowałam jakieś nylonowe paskudztwa na czarno, żeby uszyć spódnicę z warstw, do tego własnoręcznie udziergane ażurowe rękawiczki i zabawa była do białego rana; dziś już nie chodzimy na bale, wolimy spokojne, domowe posiedzenia, albo aktywny czas w chatce; ślicznie wyglądasz, Beato, oczy nic nie straciły blasku, ba, śmiem twierdzić, że błyszczą w nich bardzo żywotne iskierki; ta świetlistość jest chyba za przyczyną apetytu na życie, pasji, i co najważniejsze, nie nudzisz się; pozdrawiam serdecznie w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Mario za miłe słowa - zbieram takie głaski z przyjemnością w zimowym bezsłonecznym czasie.
      I ja wspominam te czasy wymuszonej kreatywności z rozrzewnieniem - ileż to satysfakcji przynosiło.
      Uśmiechy odwzajemniam, B

      Usuń
  10. Jesteś piękną,ciepłą królową,i nie robię tu wazeliny:)))
    naprawdę to widać
    ja dla odmiany chciałam mieć królewiczów,żeby w domu były samochodziki,klocki i kopanie piłki na podwórku:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak mówią, jeszcze się taki nie narodził, który by wszystkim dogodził.
      Serdeczne ciepłe uściski Basiu :)

      Usuń
  11. Beatko, wcale cię nie zapomniałam, tylko mi się gdzieś zapodziało. Moje własne SIĘ.
    ...Piękne stroje! A ty wcale na tę wiekową staruszkę nie wyglądasz! Nie przyznawaj się do tej pięćdziesiątki bo nie musisz. Widać młodość duchem przekłada się na wygląd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, żartowałam z tym zapomnieniem, przecież wiem że szukasz się :)
      A przyznawać się będę do 50, ba za chwilę skończę 54 :), bo właśnie walczę z tabu jakim jest starzenie się :))) Starzejemy się i mamy prawo do bycia brzydszymi, grubszymi i zwiotczałymi :)) Grunt, żeby dobry humor nas nie opuszczał.
      Uśmiecham się do Ciebie :)))

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) I mnie wciąż się podoba...

      Usuń
  13. Ojej! Podziwiam ten zapał w tworzeniu i przebieraniu. Niesamowite! Zachwyciło nawet mnie, a nie jestem zwolenniczką tego typu imprez. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fibulo, tym bardziej dziękuje za docenienie :)
      Serdeczności ślę, B

      Usuń

Z powodu nieproszonych gości włączyłam moderowanie. Przepraszam, że komentarz będzie trochę czekał na publikację. I miłego dnia Ci życzę :)