niedziela, 8 marca 2015

Ponad pustynią z betonu

... czyli koniec Warszawy pod lasem.


Wychowałam się w przedwojennej żoliborskiej kamienicy. Wyszłam za mąż i ... nie wróciłam zaraz. W dorosłym życiu trzy razy się przeprowadzaliśmy, aby w końcu wylądować niemal pod Lasem Kabackim. Wokół betonowa pustynia, na szczęście z widokiem na niebo. Czasem nad tą pustynią mogę oglądać Teatr Chmur. Tak jak dziś.

 I jeszcze raz dziś wszystkiego najlepszego Wszystkim Świętującym.

Uśmiechy zostawiam :)))












26 komentarzy:

  1. Niezwykła barwa nieba...ważne, że jesteś :) dziękuję i uśmiechy kobiece dla kobiety :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie dziś niebo się malowało.
      Ciepło ślę do Ciebie eM :) I dziękuję, że jesteś ...

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Uwielbiam takie widoki! Swój usmiech dla Ciebie też tu zostawiam *zuza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło powitać :)))
      Dla mnie niebo jeszcze piękniejsze, jak jakiś samolot z Okęcia ląduje ... niebo z samolotem - ymmmm, uwielbiam :)

      Usuń
  3. Wiesz, że z krzesła, na którym siedziałam o zachodzie słońca, też miałam takie widoki..... zerkałam oczarowana przez okno...
    Więc wspólnie, chociaż o tym nie wiedząc, podziwiałyśmy zachód.....

    ale fajnie...........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze się cieszę, że niebo, a zwłaszcza słońce dla nas jednakie. Maiłyśmy fajny, wspólny zachód :) Uściski Alis i niech dobry humor trwa :)))

      Usuń
    2. jednakie? piszesz? a jednakie! bardzo dobrze i mądrze piszesz :))))

      Usuń
    3. Dobrze czuć wspólnotę z innymi :) wspólnotę słońca, babską wspólnotę , blogosfery, kaczki - dziwaczki : i inne :)))

      Usuń
    4. i przyjemnie się tak rozgadać.......... :)

      Usuń
  4. Piękny spektakl, światło daje nieprawdopodobne efekty... I też posyłam uśmiech :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ważne to umieć zobaczyć takie niebo. Wpaść na to, by zadrzeć głowę i się zachwycić. Bo to nie jest takie oczywiste przecież, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na 11 piętrze nawet głowy specjalnie zadzierać nie trzeba, a jedynie zrobić krok na balkon :)))
      Wciąż świątecznie ściskam, B

      Usuń
    2. U nas niebo zupełnie przejrzyste, zachody długo barwią łuną niebo, a przez ten księżyc nie mogłam spać, jakieś wilkołacze instynkty siedzą we mnie:-)
      pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    3. U nas w dzień często "marzą" niebo w kratkę. Ostatnio chmury często dają takie popisy,, a nieba zupełnie przejrzystego w tym roku jeszcze nie widziałam.
      A Łysy może ... zaczarować.
      Serdeczności odwzajemniam, B

      Usuń
  6. ach te zachody.....mam ich chyba z tysiąc i ciągle nowymi się zachwycam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje zdjęcia nie oddają tego pięknego kolorytu i tajemniczości zachodu, ale cóż, nie mogłam się oprzeć. A codziennie inne niebo - jeśli tylko jest troszkę słońca :)
    Uściski Julio ślę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo! Pięknie!

    A ja tam lubię i te niedoskonałe zdjęcia - zatrzymałaś w nich chwilę, która Cię zachwyciła. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę fibulo godzić się na swoją niedoskonałość. I na niedoskonałość innych. Inaczej nie mogłabym kochać :)))
      Serdeczności tu zostawiam dla Ciebie :)

      Usuń
    2. Niedoskonałe jest niepowtarzalne, prawdziwe i piękne. :-)

      Usuń
  9. Dzień dobry :) I codziennie można taki teatr oglądać zupełnie za darmo :))) Świat jest cudowny a życie tu piękne :)

    OdpowiedzUsuń

Z powodu nieproszonych gości włączyłam moderowanie. Przepraszam, że komentarz będzie trochę czekał na publikację. I miłego dnia Ci życzę :)