poniedziałek, 29 czerwca 2015

Reset, czyli XI Małopolski Piknik Lotniczy w Krakowie.


Tego właśnie było mi trzeba.



 Mam trudny czas w pracy, taki kiedy wraz zamknięciem firmowego kompa głowa się nie wyłącza i choć nogi z pracy wyszły, to myśli wciąż krążą wokół biurka. Nerwówka-pracówka rzuca mi się też na spanie. Czuję się jakbym wyrabiała bezpłatne nadgodziny. I bardzo tak nie lubię



Dlatego właśnie w piątek rano wsiadłam z radością do Pendolino pędzącego do Krakowa wybaczając mu wszelkie poprzednio zauważone niedociągnięcia. Zresztą tym razem siedzieliśmy inaczej i było już wygodniej.



Przekraczając progi Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie warszawski świat zostaje daleko, jakby we mgle. A gdy w piątkowe popołudnie zaczynają przylatywać samoloty zaproszone na Małopolski Piknik Lotniczy, mówiąc szczerze ten mój rodzimy świat rozpływa się w tej mgle zupełnie. To niesamowite, ale na te trzy dni zapominam o pracowych zmartwieniach i domowych obowiązkach. Czasem tylko przeleci myśl o suczce, czy aby Jedynak o niczym nie zapomniał... 



Ta przelatująca myśl jest od razu przegoniona nadlatującym samolotem, albo serdecznym przywitaniem dawno niewidzianych przyjaciół i znajomych. Tam mimo fizycznego zmęczenia dostaję skrzydeł i często się śmieję. 



To już 10 lat naszych wspólnych z mężem piknikowych wypraw do Krakowa. Nie byliśmy tylko na pierwszym pikniku, a jeden się nie odbył. Nigdy mi się tam nie nudzi, nigdy nie mam dość zadzierania głowy do góry. 



Zawsze jest inaczej, zawsze jest ktoś nowy, albo nowy, nieznany dotąd statek powietrzny. Albo stary znajomy pokaże coś niezwykłego i po prostu w kunszcie akrobacji samolotowej przekracza samego siebie, jak to w ostatnim pokazie zrobił Jurgis Kairys.



Zresztą tam wszystko jest dla mnie niezwykłe właśnie ze względu na tradycję miejsca, na historię zamkniętą w tym skrawku ziemi – starego, wojskowego lotniska Czyżyny. Stara droga do kołowania, ruiny szczytowej ściany hangaru, kamienie pozostałe po warsztacie naprawczym. Ta sama ziemia, to samo niebo,  a nad głową startujące samoloty.  



Dwa lotnicze dni rozdzielne prawdziwym Hangar Party w przedwojennym hangarze, gdzie stoliki rozstawione pod wiszącymi nad głową szybowcami. Uchylone drzwi od hangaru ukazują kawałek nieba, po którym co jakiś czas przemyka rozświetlony samolot pasażerski podchodzący do lądowania na lotnisku na krakowskich Balicach. Noc za krótka na sen ...



W tym roku w drugim dniu pokazów pogoda nam nie sprzyjała, padał deszcz, a czasem nawet lał jak z cebra, ale i tak było bardzo miło. Czas przeleciał nie wiedzieć kiedy. I w końcu samoloty odlatują do domu i chciałoby się zaśpiewać: I tak się trudno rozstać...
Retro Sky Team - lotnicza grupa rekonstrukcyjna ze Słowacji

Samoloty Zlin 226 i 526 udawały lotnictwo niemieckie :)

Okazało się, że to szatan nie kogut :)

Zobaczyć Przyjaciół wśród samolotów, szybowców, wiatrakowców...

Bardzo atrakcyjne były grupy rekonstrukcji historycznej. Tu Niemcy ...

Tu Amerykanie...

Jurgis Kairys - super akrobata z Litwy

Jurgis w powietrzu...

bacznie obserwowany :)

Nowy polski zespół akrobacyjny "FireBirds" z Łososiny Dolnej.
Ich komentatorką jest Paulina Różyło - pierwsza w Polsce pilotka oblatywaczka
 z  zakładów z Mielca.

Ogniste Ptaki :)

Trzej piloci z FireBirds z komentatorką :)

Retro Sky Team z powietrzu

Pokaz uzupełniały efekty piritechniczne.




Raz górą byli "Niemcy", raz "Rosjanie", a za sterami Słowacy :)


O grupie pilotów z Warszawy mówią ... dywizjon warszawski:)
Tu Chipmunk DH C-1 Jacka Mainki, którego już wiele razy pokazywałam.

W górze leci warszawski zespół 3 AT-3. Jeden z nich SP-ICY hangaruje
 również w Konstancinie. 
TS-8 Bies - samolot pana Jana Borowskiego właściciela lotniska w Konstancinie.
Za sterami właściciel.

O taka warszawsko-krakowska perspektywa :) od ogona.
Pierwszy odrzutowy wojskowy samolot w cywilnych rękach, czyli
TS-11 Iskra 
Odrzutowi akrobaci z Łotwy, czyli Baltic Bees.
Mają piękne szafirowo-żółte malowanie i pięknie latają.

Nie sfotografowałam wszystkich samolotów, a przecież był też pierwszy raz w Krakowie wojskowy  zespół akrobacyjny "Orliki". Latał też szybowcem  wielokrotny mistrz świata i Polski - Jerzy Makula.  I jeszcze wielu, wielu innych ...

Kiedyś podążyłam za lotniczymi zainteresowaniami mego męża i nie żałuję :) 
 

41 komentarzy:

  1. mieliśmy jechać ale strasznie lało
    już miałam Cię zaczepić na fb i pytać czy byłaś, a tu jest wpis:)
    a kiedy na urlop, bo jak tak ciężko w pracy to może czas na dłuższy oddech?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiście w niedzielę było kiepsko z pogodą, ale i tak w przerwach kilku ładnie polatało :)
      Urlop Klarko dopiero w pierwszej połowie sierpnia i aż strach się bać jaką stertę znajdę po tych dwóch nieobecności na biureczku :(
      Na razie jeszcze pod powiekami widoki z Krakowa :)))

      Usuń
  2. fajnie tam musiało być :) mój mąż byłby zachwycony, najbardziej tymi retro. kiedyś pasjami kleił modele. a też lubię retro i samoloty i samochody :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jest mieć pasję, która pozwala nam zachować swoje wewnętrzne dziecko :)
      A stare samochody też nam były nieobce, bo mieliśmy dwa Garbusy :)

      Usuń
  3. Wspaniałe zdjęcia, relacja, smaczki i ogniki :) trochę zazdroszczę, ale obiecuję sobie, że się kiedyś wybiorę na podobny piknik... gdzie bądź :)

    ściskam Beatko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam ... gdzie bądź na pewno też będzie super :))))

      Usuń
  4. w poprzednim życiu byłaś chyba pilotem......
    tyle pieknych słów w Twoich opisach..

    uśmiechy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alis w poprzednim życiu na pewno byłam kaczką latającą :))))

      Usuń
    2. a "ten" samolot to kaczka się nazywa? To może byłaś samolotem?
      ha to mam zagwozdkę teraz....

      Usuń
    3. Jest też taki samolot nazywany "w układzie kaczki":
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Kaczka_%28lotnictwo%29

      Mnie bardziej podoba się tradycyjny układ samolotu, czyli śmigło z przodu, skrzydło nośne bliżej dziobu :)

      Usuń
    4. :)
      wesołe promyki posyłam

      Usuń
    5. dziękuję :) Promyki właśnie sobie wpadają przez okno :)))

      Usuń
  5. Nie ma jak być w swoim żywiole!!!!
    Buziole:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem spod znaku Ryb, więc moim żywiołem jest .... POWIETRZE :))))

      Uściski Jolu :)

      Usuń
    2. jeśli chodzi o Ryby to chyba woda..ale co tam....może być i powietrze
      :):):)
      Lataj , fruwaj. rozwijaj skrzydła!!!

      Usuń
    3. To tak jak ja:):)
      Udanego weekendu
      Ci co kochają słońce teraz się cieszą.

      Usuń
  6. Trochę Ci zazdroszczę :) Niech no tylko małe podrośnie... i polubi jazdę samochodem ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas szybko leci, więc to będzie ... za chwilę :)))

      Usuń
  7. Masz wspaniałe "hobby" i ...takie (męskie) nietypowe - no bo baba i samoloty! kto to słyszał?!

    a najbardziej, najbardziej poraża mnie Twoja wiedza na ten temat i fascynacja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, że często na lotnisku jestem jedyną "babą", ale chłopy z "naszego" lotniska już się do mnie przyzwyczaiły :)

      Usuń
  8. Niepowtarzalna jest atmosfera lotniska :-). Fajnie, że masz taką możliwość oderwania się od codzienności i kontynuowania przyjaźni. Ale żeby tak Krakusy z Warszawiakami w zupełniej zgodzie... ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że ta nasza przyjaźń dość nietypowa jak na stosunki między "stolicami". Jednocześnie dowód, że można być ponad tradycję i stereotypy :)
      A lotnisko rzeczywiście jest dla mnie miejscem niezwykłym ...

      Usuń
    2. Jak najbardziej, to co różnicuje nie powinno być powodem do poróżnienia, tylko wzbogacania światopoglądu. Mnie interesują te nasze regionalne różnice i ich przyczyny (do najważniejszych można chyba zaliczyć rozbiory i potem skutki II WŚ).

      Usuń
    3. P.S. Czy po warszawsku nie powinnaś napisać "stolycami'? ;-))

      Usuń
    4. Stolycami to by było po warsiawsku :) czyli na Powiślu, Czerniakowie, na Woli, ewentualnie na Pradze. A Praga, czyli prawobrzeżna część Warszawy jeszcze w okresie miedzy wojennym była oddzielnym starostwem warszawsko-praskim i Prezydent Warszawy Stefan Starzyński zwracał się do mieszkańców Warszawy i ... Pragi.

      Usuń
    5. Aaa... :-D. Znam m.in. osobnika z Woly. Pięknie coś czasem powie :-).

      Usuń
    6. :-) Udanego, dobrego wypoczynku weekendowo Tesiu :)

      Usuń
  9. Hahaha nawet jakbyś nie podpisała że to Amerykanie poznałabym......po cygarze w ustach :))))
    Świetne zdjęcia!!!! Doskonale oddają klimat. Aż Ci zazdroszczę że tam byłaś :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panowie z grup rekonstrukcyjnych bardzo wczuwają się w rolę. jeden nawet zaczął do mnie strzelać, kiedy robiłam te zdjęcia ;) A przecież było widać, że ja to cywil :)

      Usuń
    2. Cywil, cywil....a może tajniak? Partyzant jakiś :)

      Usuń
    3. No jak tak to byli czujni :)

      Usuń
  10. ale frajda! :))
    a jeszcze jak się to kocha.. toż to wymarzone wakacje! i cóż, że tylko przez weekend. kopa energetycznego pewnie Wam wystarczy na długo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się ciągle być pod wpływem tego kopa :)))
      Uściski ślę, ale niezbyt gorące z uwagi na zbliżającą się falę upałów ...a nie braku mej serdeczności do Cię :)

      Usuń
  11. Gdyby mi ktoś pół roku temu powiedział, że będę czytać (z zainteresowaniem!) informacje o pikniku lotniczym, to bym na pewno nie uwierzyła. Coś Ty ze mną zrobiła, Beato? ;-) A tak poważniej, to cieszę się, że miałaś takie dni błogiego oderwania się od codzienności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, ha, ha :)))
      A widzisz... nie zbadane są wyroki, które nasze dróżki plączą :)))

      Usuń
  12. bardzo, bardzo ciekawe
    chętnie bym popatrzyła ale z jakimś pasjonatem-wariatem przy boku który by mi wszystko tłumaczył i odpowiadał na milion pytań, laik ze mnie doskonały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie by było tak się razem wybrać na lotniczy piknik :) Może byś się zaraziła bakcylem tego wariactwa :)))

      Usuń
    2. uwielbiam ludzi z pasją, nie każdą bym się zaraziła, ale wiele chętnie bym bliżej poznała :)
      do Krakowa mi daleko bardzo, ale kto wie ...

      Usuń
    3. Pod Warszawą kiedyś był Piknik w Góraszce, ale jest dużo miejsc gdzie takie imprezy się odbywają :)

      Dobrego dnia Basiu :)

      Usuń

Z powodu nieproszonych gości włączyłam moderowanie. Przepraszam, że komentarz będzie trochę czekał na publikację. I miłego dnia Ci życzę :)