poniedziałek, 9 lutego 2015

Nie wiedziałam, że dziadek był buntownikiem


... czyli „Litwo Ojczyzno moja”, Bunt Żeligowskiego i miłość do Marszałka Piłsudskiego.


O przedwojennej historii mojego dziadka Jana Rychłowskiego nie wiem zbyt wiele z rodzinnych opowieści. Znacznie więcej o czasie II wojny światowej. Może dlatego, że tamte dawne dzieje wiążą się z jego pierwszym małżeństwem, więc moja Babiśka niechętnie o nich opowiadała. Była jednak dumna z udziału dziadka w wojnie polsko-bolszewickiej oraz z tego, że wielką miłością i atencją darzył Marszałka Józefa Piłsudskiego. Szacunek i podziw dla Naczelnika był szczery, a smutek po jego śmierci dotkliwy. Babiśka wspominała Marszałka wielokrotnie, śpiewała mi legionowe pieśni i tłumaczyła, że pochodził z Litwy. Zaraz po tym padały słowa „Litwo Ojczyzno moja, ty jesteś jak zdrowie...”. i tłumaczenie, że Polska i Litwa zawsze były jak dwie siostry bliźniaczki splecione ze sobą historią. I jeszcze to, że w Wilnie mieszkało więcej Polaków niż Litwinów. Jako dziecku trudno mi było to sobie wyobrazić, że miasto leżę za granicą może być prawie polskie. Mogłam jedynie współodczuwać żal po stracie czegoś, co sercu moich dziadków było bardzo drogie.



Tamte dawne losy dziadka Jaśka dopiero niedawno zaczęły układać się w logiczną całość składaną z kawałeczków jak puzzle. Odznaczenia, świadectwo ślubu, zdjęcie z dedykacją na odwrocie i bardzo stary list pokazały mi litewską tajemnicę. Choć może właściwsze było powiedzenie, że to uchylony rąbek tajemnicy. 







Wszystko zaczęło się od dziadkowego krzyża z napisem „Litwa Środkowa”. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego w jak kapitalny sposób Internet ułatwia odkrywanie historii. Wystarczy wpisać słowa
Litwa Środkowa, a hasła same się podpowiadają. Krzyż, o którym mówię nazywa się „Krzyż Zasługi Wojsk Litwy Środkowej”. Był nadawany dla nagrodzenia czynów męstwa i bohaterstwa żołnierzy walczących z wojskami litewskimi na terenie Wileńszczyzny od 9 października do 19 listopada 1920 roku. Odznaczono nim 1439 osób. 



Zaraz, zaraz Polacy walczyli przeciwko Litwinom? Dlaczego? Ano, dlatego, że Litwini poparli Rosjan i wojska bolszewickie i w lipcu 1920 roku zajęli Wilno i część Wileńszczyzny. Zajęli również część Suwalszczyzny. Były to ziemie należące niegdyś do Polski, o których wielu Polaków myślało jak o swojej Ojczyźnie. Tak też sądził Marszałek Piłsudski, urodzony w Zułowie, który nie wyobrażał sobie Polski bez Wilna albo bez Lwowa. 



I oto na początku października 1920 roku gen. Lucjan Żeligowski buntuje się wobec Naczelnego Wodza i organizuje akcję wojskową mającą na celu odbicie Wilna z rąk wojsk litewskich. W okresie widniejącym na ramionach krzyża wojska polskie zajęły Wilno i okolice, a Żeligowski proklamował niezależne państwo o nazwie Litwa Środkowa, wcielone następnie do Polski. Po latach ujawniono, że bunt Żeligowskiego, tak naprawdę był akcja zbrojną przeprowadzoną na polecenie Marszałka Józefa Piłsudskiego. 



Polscy żołnierze w Winie , X, 1920r. Zdjęcie stąd:
http://www.konflikty.pl/historia/1918-1939/bunt-zeligowskiego-utworzenie-litwy-srodkowej/


Sam Lucjan Żeligowski zasłużył się w czasie Wielkiej Wojny dowodząc brygadą w I Korpusie Polskim w Rosji, czyli walczył ze wspominanymi już przez mnie w notce Kruchy dar dowborczykami. Mój dziadek przyjaźnił się ze Stefanem, który właśnie był dowborczykiem, bo sam – jak sądzę z munduru w którym służył w czasie około 1918 roku nie walczył w I Korpusie, tylko w jakiejś innej formacji wojska polskiego w Rosji.
Gen. Lucjan Żeligowski źródło j.w.
Tak czy siak jakoś go do tego „zbuntowanego” wojska zaciągnęło i miał wkład w powrót pięknego Wilna w granice Rzeczpospolitej. Ten fakt rzutował na kilka następnych lat życia mego dziadka Jana Rychłowskiego, a miłość do Marszałka Piłsudskiego oraz Wileńszczyzny żywił do końca swych dni.



Czytając o tamtych wydarzeniach w necie zastanawiałam się nad tym jak bardzo skomplikowane są relacje między narodami dzielącymi ze sobą na przestrzeni wieków to samo terytorium. Wszak trzeba by sięgnąć jeszcze do czasów Unii Polsko-Litewskiej. Litwa, która dla Polaka Adama Mickiewicza i dla Polaka Józefa Piłsudskiego była Ojczyzną to jednocześnie Polska. Dla wielu, wielu Litwinów zawsze była tylko Litwą. 
Trudno to pojąc komuś, kto urodził się w Warszawie nad Wisłą. Żałuję, że teraz Polacy żyjący na tamtych terenach nie mogą cieszyć się pełnią praw, choćby swobodnego uczenia się w języku polskim i że z tej wspólnej historii to co polskie jest bezwzględnie rugowane. Szkoda, że nie można żyć obok siebie i razem ze sobą w zgodzie i szacunku. Może kiedyś...   
 
Zapraszam też do lektury:
.Kruchy dar
.Polska wreszcie
.Trudny krok w dorosłość
.Rosja, ale czemu?

23 komentarze:

  1. To nieprawdopodobne, że te wspaniałe wydarzenia dotyczą Cie nieomal bezpośrednio... I te piękne pamiątki, żywa historia, którą posiadasz... Bardzo się cieszę, ze o tym piszesz - tak niewielu już świadków tamtych wydarzeń zostało, tak wiele wspomnień odchodzi w niepamięć. Nie myślałaś, aby opublikować wspomnienia dziadków? Chociażby w formie artykułu? Na pewno warto! Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za te wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bunt Żeligowskiego to rzeczywiście mało znane wydarzenie. Moja wiedza o nim, bardzo jednak uboga, nie jest przekazem od bezpośredniego świadka,a jedynie "z drugiej ręki" :) Medale są rzeczywiście cenne.
      Co do pisania gdzieś, to wystarczająco :) zadowala mnie ten blog - chciałam aby wpisy z działu Korzenie były liczniejsze, ale jakoś mi nie wychodzi. Postaram się poprawić, bo sama odczuwam niedosyt.

      Dziękuję Matko Królów za mile słowa :)))

      Usuń
  2. Ciągle mi się w głowie nie mieści..............
    w jaki sposób internetowe ścieżki pozwoliły nam się spotkać....?
    Chłonę Twoje (Twojej Rodziny :) dzieje niczym gąbka i nieśmiało zerkam: jeszcze, jeszcze....

    BB, Twoje kronikarskie zainteresowania podtrzymuj, warto, warto, warto
    tyle mogę napisać...
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alis - tak miało być- miałyśmy się spotkać, choć net to Ocean Przepastny :))
      A tych dziejów jeszcze tyyyyle do opisania. Zwłaszcza moje materiały o tych drugich ojczystych dziadkach - odkryte dopiero 11 lat temu są rzeczywiście materiałem na książkę :)
      Uściskuję Cię serdecznie. BB Kaczka

      Usuń
    2. to mogę zostać na dłużej? Będą dzieje RODZINY???
      hahaha...

      ale się cieszę...

      Usuń
    3. Oczywiście Alis, że zapraszam Cię na dalsze odcinki Sagi Rodu Mego :)))

      Usuń
    4. temat polskości na Litwie to trudny temat od lat.
      :)

      Udanego dnia :)

      Usuń
    5. Odwzajemniam serdeczności Alis - miłego i dobrego czasu :)))

      Usuń
  3. Niezwykłe posplatane losy ludzi... dziękuję Beato, że się dzielisz historią swojej rodziny i nie tylko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że tu do mnie przychodzisz i że czytasz o Nich. I nie tylko :)))

      Usuń
  4. Grodno, Augustow Suwalki... nie tak daleko zyli przodkowie mojego ojca... Tylko, ze my zadnych pamiatek nie mamy i nikt w rodzinie nie lubil sie wspomnieniami dzielic... pewnie mieli swoje powody, ale mnie ten brak jakiejkolwiek wiedzy bardzo doskwiera. Tym fajniej mi sie czyta twe kroniki rodzinne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moniko staram się te okruszyno jakoś poskładać w całość. Kopalnią wiedzy jest CAW, czyli Centralne Archiwum Wojskowe, tam na pewno jest COŚ o moim dziadku. Tylko czasu tak bardzo brak, aby się zająć tym porządnie.
      A może i z Twojej rodziny ktoś w wojsku służył w czasie dawnym - dwudziestolecie międzywojenne? Może tam możesz poszukać?

      Usuń
  5. Jak dobrze, że prócz pamięci, która przecież krótka i często zawodna, pozostają przedmioty, zapiski, zdjęcia, w których część tej pamięci jakoś się zagnieżdża i żyje. Mieć w domu cząstkę historii, móc dotknąć tej historii, musi być niezwykłym przeżyciem.
    Twoja opowieść / wspomnienie to soczysty kawałek poplątanych polsko - litewskich losów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przechowuję te pamiątki, których nie jest zbyt wiele pieczołowicie. I to prawda Edyto, że móc je dotykać, to tak jakby się przenosić w tamte czasy. To taki pomost między mną a tymi, którzy odeszli na zawsze.

      Serdeczności śle :))) B

      Usuń
  6. Jak zwykle z rozdziawioną buzią i w zachwycie czytam Twoje opowieści.
    Niesamowite ile udało Ci się odszukać i jaki ładny kawałek puzzli ułożyć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie wciągające są takie puzzle :) Takie lubię układać i mam poczucie sensu.

      Miłego dnia Julio :))

      Usuń
  7. Tyle wspaniałych momentów historycznych umknęło nam, przykrytych okropnościami II wojny; bo właściwie w szkole wyjątkowo mało było o tych czasach, bo jak tu uczyć dzieci o wojnie przeciwko wielkiemu sojusznikowi; odkrywasz przed nami życiorysy wspaniałych ludzi, nieznane zdarzenia, bo żeby nawet poszperać w necie, to trzeba wiedzieć, czego się szuka; na pewno towarzyszy Ci dreszczyk emocji, kiedy składasz te kawałki historii w całość, może jeszcze niespójną, ale przy Twojej pasji wierzę, że odkryjesz jeszcze niejedno; serdeczności ślę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dreszczyk emocji i radość z takich odkryć.
      Odwzajemniam serdeczne myśli Mario :)

      Usuń
  8. Niesamowity dar opowiadania o historii i nienudzenia czytelników:) Dzięki za to!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się wody nie lać :)
      Uśmiechy ślę :)

      Usuń
  9. Witaj, wspaniała historia, bezcenne pamiątki. Bardzo interesujący wpis. Pozdrawiam Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Fajnie wiedzieć, że Kogoś :) zaciekawia i że idzie "w świat" rodzinna historia...

      Serdecznie pozdrawiam, B

      Usuń

Z powodu nieproszonych gości włączyłam moderowanie. Przepraszam, że komentarz będzie trochę czekał na publikację. I miłego dnia Ci życzę :)