piątek, 4 kwietnia 2014

Optymizm dla pesymisty?


OptymizmPożądany, oczekiwany, rzadziej wyśmiewany, a w wielu sytuacjach trudny do znalezienia. Optymizm, a właściwie to czy go mamy, czy nie, przydziela nas do zupełnie różnych światów. To on w dużej mierze definiuje nasze podejście do życia, kształtuje nasze postawy. Tak naprawdę optymizm jest po prostu poglądem. Poglądem, zgodnie z którym nasz świat jest najlepszym z możliwych (tu i teraz), a w dodatku całkiem rozsądnie urządzonym. Optymiści  postrzegają jako dobre to co ich otacza i to co im się przytrafia. Mają po prostu pozytywny stosunek do życia i wierzą w szczęśliwe zakończenia.
Przez długi czas mojego życia miałam skłonność do umiejscawiania się pomiędzy nieradykalnym pesymizmem a umiarkowanym optymizmem. Albo może inaczej, mój umiarkowany optymizm łatwo przegrywał z pesymistyczną wizją. Podobno optymistą trzeba się urodzić, mówią wszak „to urodzony optymista”. Ja niestety nie urodziłam się optymistą. Mam jednak nadzieję, że optymizmu można się nauczyć, że można taką postawę w sobie kształtować. Skoro optymizm to pogląd, to na pewno można go nabyć, tak jak inne życiowe poglądy. Właśnie tego chcę. Zostać optymistą. Tym bardziej, że jak mówią, a nawet dowodzą naukowo, optymiści dłużej i zdrowiej żyją i  w ogóle mają łatwiej.
Optymiści, nawet pod wpływem trudnych, niemiłych doświadczeń nie tracą pogodnego usposobienia. Mówią sobie: jutro będzie lepiej i z optymizmem i spokojem czekają na to jutro. A czarnowidze?  Nawet jeśli przytrafiają im się  dobre rzeczy ostrzegają – nie ciesz się, nie ciesz, bo i tak się płaczem skończy. Optymiści nie rozkładają na części pierwsze tego co „złe”. Przechodzą nad nim do porządku i robią swoje. Pesymiści nie potrafią cieszyć się z drobiazgów. Musi im się trafić naprawdę ekstra bonus, żeby uznali: o fajnie, nic mi się nie popsuło, a byłem przekonany, że się nie powiedzie.  Oni sami nie wierzą, że coś może się im udać. Pesymiści bagatelizują też swój wkład, nie doceniają się lub wręcz przeciwnie, uważają, że to inni nie chcą ich docenić. W każdym razie, zarówno optymiści jak i pesymiści mają swoje samospełniające się przepowiednie, tylko, że jedni oczekują zwycięstwa, a drudzy wieszczą katastrofę. Jak wiadomo samospełniające się przepowiednie,  spełniają się zgodnie z życzeniem.


Można powiedzieć, że gdyby było tak prosto, to wystarczyłoby zażyczyć sobie szczęścia i już by się ziściło. To chyba wszyscy wiemy, że nie jest to takie proste. To dlatego, że aby się spełniało, potrzebna jest szczera wiara. A w pesymiście tej wiary właśnie mało, a właściwie jest wiara, ale w to, że znowu się nie uda. Pesymiści mają nawet swoje teorie udowadniające wyższość pesymizmu nad optymizmem, takie z gatunku „nie nastawiam się, że wygram, bo wolę się miło rozczarować”.

Inna rzecz, to komu z czym jest w życiu dobrze. Pewnie są tacy pesymiści, którzy w snuciu czarnych scenariuszy znajdują zadowolenie. Kiedy mnie zdarza się czarnowidzenie, wcale się z tym dobrze nie czuję Poza tym wydaje mi się, że pesymiści bardziej angażują się w kontrolowanie i planowanie, co może dawać złudzenie panowania nad sytuacją. Natomiast optymiści częściej idą na żywioł, zdają się na łut szczęścia lub bożą opaczność. Nie wiem czy coś im przeszkadza w związku z posiadanym pogodnym usposobieniu. Niestety, jak już przyznałam, nie urodziłam się optymistką.
Z optymizmem kojarzy mi się inne sympatyczne określenie, czyli „optymalnie”. Optymalny to znaczy najlepszy z możliwych w określonych warunkach. Zapytam więc przewrotnie: czy coś jest optymalne, jeśli w jakiejś konkretnej sytuacji w zupełności w zaspokaja moje potrzeby? Według mnie, to oczywiste, że jest. Zakładam , że jest to system zero-jedynkowy:  albo potrzeba jest zaspokojona, albo nie (jestem głodny, albo nie jestem głodny). Mam to, czego chciałam, jeśli moja potrzeba jest zaspokojona   Dla mnie więc optymalnie oznacza WYSTARCZAJĄCO, czyli najlepiej w określonych warunkach.
Jestem przekonana, że „wystarczająco” jest optymistyczne. Na mnie to po prostu działa pozytywnie. Kiedy jestem z czegoś zadowolona, kiedy mogę sobie powiedzieć: jestem wystarczająco dobrą matką, wystarczająco dobrze dbam o swoje zdrowie (co nie oznacza, że nasza służba zdrowia wystarczająco dobrze dba o mnie), wystarczająco smacznie gotuję, wystarczająco starannie sprzątam, wykonuję swoją pracę z wystarczającym zaangażowaniem, a moja praca jest wystarczająco dobra dla mnie, wtedy brzmi to naprawdę optymistycznie.  To jest szklanka pełna przynajmniej do połowy!
Te piękne zdjęcia zrobiłam wczoraj koło domu. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz