poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zakochałam się w żyrafie – czyli sposób na skuteczną komunikację.

Zakochałam się żyrafie. Zresztą zawsze mi się podobała. Ma taki słodki wyraz pyska i oczy, w których mieści się zarazem radość i smutek. W jej oczach odbijają się smaki życia.

Zakochałam się w żyrafie, żeby nie być wielbłądem. Od dziecka mam skłonność do bywania wielbłądem. Biorę NA siebie więcej, niż jestem w stanie unieść. Zgłaszam się „na ochotnika”, a potem żałuję. Jak nikomu się nie chce, to ja w końcu zrobię. Gdzieś umyka mi to, czego ja potrzebuję.

Popatrz tylko na to zdjęcie. Też oczywiście chciałam trzymać wielbłąda za uzdę, ale wylądowałam ... koło zadka. W życiu też często ustawiałam się bliżej ogona, a mój wewnętrzny pesymista uważał, że to naturalne.

Nie wiem, czy wielbłąd też tak ma, ale ja biorę wszytko za bardzo DO siebie. Dotykają mnie oceny i etykiety innych. Mój wewnętrzny krytyk wciąż miewa dużo do powiedzenia. Nie lubię tego.
Do tego mam taką przypadłość, że sama doskonale umiem odgadnąć, co autor miał na myśli, nawet, jeśli on sam jeszcze nie wie, co myślał. Pomimo tego, a właściwie dlatego, doskwiera mi to, że zbyt często nie mogę się dogadać z ludźmi, tak jak bym tego oczekiwała.  A oczekuję, że zostanę właściwie zrozumiana i otrzymam to, na co liczę.


Zakochałam się więc w żyrafie, żeby lepiej rozumieć siebie i tych żyjących wokół mnie. Zakochałam się w żyrafie po to, aby było mi lepiej z samą sobą i żeby innym było lepiej ze mną. Zakochałam się w żyrafie, by zmienić swój sposób komunikacji i już od roku chodzę do niej na korepetycje. W żyrafie łatwo jest się zakochać, bo ma uszy do słuchania i serce do kochania.


Żyrafa jest symbolem metody Nonviolent Communication, czyli NVC. U nas nazwa ta tłumaczona jest jako Porozumienie Bez Przemocy (PBP). Słowo „przemoc” nie jest moim zdaniem najtrafniejsze i nie oddaje sensu. Mnie pasuje bardziej „bez przymusu” lub porozumienie polubowne, płynące z serca. Metoda opracowana i opisana przez Marshalla B. Rosenberga już od wielu lat rozłazi się po świecie. Jest również nazywana „językiem serca”. Można kupić wiele książek o tej tematyce. Ja wciąż powracam do wydanej przez Czarną Owcę pt. „Porozumienie bez przemocy. O języku serca” autorstwa wyżej wymienionego.


W Polsce jest upowszechniana między innymi przez Dojrzewalnię Róż. Lucyna Wieczorek, jedna z założycielek Dojrzewalni Róż wydała niedawno książkę o PBP pt. „Nie mów przepraszam, nie mów kocham”. Też ją bardzo lubię. Książkę oczywiście, bo Lucyny nie znam :)

Tak naprawdę metoda ta podobna jest do innych funkcjonujących w obszarze komunikacji międzyludzkiej. Już kilka lat temu poznałam asertywny sposób wyrażania krytyki, czyli tzw. FUO (fakty, uczucia, oczekiwania). Obie wykorzystują znane w psychologii mechanizmy wywierania wpływu na innych. Choć z pozoru bardzo podobne, różnią się zasadniczo: NVC nie służy krytyce. PBP chce zastąpić krytykę zrozumieniem, co spowodowało takie czy inne zachowania ludzi. Skupia się z jednakowym zaangażowaniem na obu stronach procesu komunikacji: na mówiącym i słuchającym. Porozumienie Bez Przemocy „spotyka się” również z metodą TSR (Krótkoterminowa Terapia Skierowana na Rozwiązania) choćby w założeniu, że to my sami najlepiej wiemy, czego tak naprawdę potrzebujemy (do szczęścia, czy do rozwiązania problemu, czyli do zaspokojenia własnych potrzeb). To my jesteśmy najlepszymi ekspertami … od siebie.

NVC urzekło mnie pokojowym przesłaniem, że świat dzięki temu może być lepszy. Uwodzi mnie zachętą do przejścia na stronę naszego „oponenta-rozmówcy” i do prawdziwej empatii. Zresztą pokazuje empatię w trochę innym wymiarze, niż takim, który dotąd praktykowałam. Radzi: mów tak, aby nie odgradzać się murem. Za murem jest inny świat, świat ludzkich potrzeb i różnorodnych uczuć.

Porozumienie Bez Przemocy pokazało mi jak stawiam własne mury i jak mogę je zburzyć. Uczy mnie „zakładać” uszy żyrafy i mówić w języku żyrafy. To nie jest łatwe, ale nagroda jest warta wysiłku: za murem spotykam siebie i innych ludzi. Widzę nas na nowo. Za murem rozkwitają kwiaty porozumienia…
Nie powiem „to wiedza, czy też książki, które odmieniły moje życie”. Nie powiem tak, bo to JA sama zmieniam siebie. Zmieniam siebie na lepsze, czerpiąc inspirację z PBP. Do metody Porozumienia Bez Przemocy będę starała się wracać cyklicznie. Zapraszam FOLLOW ME
:)
  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz